Pan Radny Remigiusz Grodecki
o problemach podwykonawców
biorących udział w przebudowie i modernizacji
Szkoły Podstawowej Nr 307 im. Jana III Sobieskiego i
Przedszkola Nr 349 Barcelonka przy ul. Barcelońskiej 8
">

inwestycja szkoła na barcelońskiej 2048x612 300

Krzywda budowlańców


Inwestycja ‘’ Przebudowa i modernizacja Szkoły Podstawowej Nr 307 i Przedszkola Nr 349 przy ul. Barcelońskiej wraz z zagospodarowaniem terenu” uznawana była w Urzędzie Dzielnicy Mokotów za inwestycję sztandarową do czasu, kiedy nie zostało ujawnione drugie dno tej inwestycji. W konkretnej („naszej”) sprawie doszło do przekłamania stanu prawnego wynikającego z umowy. Inwestycja była wykonywana przy pomocy podwykonawców, podczas gdy umowa nakazywała określonemu wykonawcy działanie siłami własnymi. Dalsze kombinacje i zasady postępowania przy realizacji tej inwestycji są już konsekwencją tegoż zakłamania.
Tak więc doszło do obejścia ustawy (PZP – Prawo zamówień publicznych) przez chociażby pozbawienie podwykonawców uczestnictwa w postępowaniu (przez nieuregulowanie sprawy umów z podwykonawcami) – stąd nie mogą być stroną w postępowaniu o zamówienie i w związku z tym skarżyć się skutecznie jako strona np. do Prezesa Zamówień Publicznych. Obejście jest korzystne dla obu stron – Urzędu Dzielnicy i wykonawcy z przyczyn wiadomych, ale z drugim dnem tej sprawy, ponieważ ujawnia się pokrzywdzenie wykorzystanych firm podwykonawczych i osób z nimi związanych. Wyszło na prymitywne krętactwo.
Można było uniknąć tego zakłamanego zapisu w umowie. Wykonawca w złożonej ofercie deklarował, że niemal całość prac wykona z udziałem podwykonawców. Do podpisania umowy jego zdolność wykonawcza i potencjał techniczny nie mogły przecież osiągnąć stanu gwarantującego całkowite wykonanie przez niego przedmiotowej inwestycji. Zakres prac podany w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia był na tyle szeroki, że było bardzo mało prawdopodobne, że w całości wykona tę inwestycję. Poza tym w mediach, środowiskach prawniczych i zainteresowanych tą sprawą instytucjach miała miejsce debata na temat zmian w Prawie Zamówień Publicznych, dotyczących zapewnienia większej ochrony podwykonawcom. Od roku 2012 pojawiały się w krajowej prasie informacje o bankructwie podwykonawców pokrzywdzonych w umowach o zamówienia publiczne, dot. głównie budowy stadionów i dróg, ale też i innych robót budowlanych. Zostały zawiązane specjalne stowarzyszenia podwykonawców pokrzywdzonych w umowach o zamówienie publiczne. Należy wykluczyć, żeby o tym nie wiedzieli kompetentni urzędnicy Dzielnicy przygotowujący umowę do podpisu przez zamawiającego i wykonawcę.
Tak więc według powyżej wzmiankowanych okoliczności można przyjąć, że niepłacenie podwykonawcom należnych im wynagrodzeń było już z góry zamierzone podczas „negocjacji” nad postanowieniami umowy o zamówienie. Ze wzoru umowy zostały usunięte wszystkie zapisy o ochronie podwykonawców i dalszych podwykonawców. Pozbawiło to firmy podwykonawcze uzyskania tzw. gwarancji zapłaty należnego im wynagrodzenia za terminowe wykonanie robót. Zostały one zdane na łaskę i niełaskę wykonawcy. W ten sposób zamawiający i wykonawca pozbyli się solidarnej odpowiedzialności za zobowiązania dotyczące wypłaty wynagrodzenia podwykonawcom i dalszym podwykonawcom za wykonane przez nich roboty budowlane. Tak skonstruowana umowa bowiem wykluczała zainteresowanie zamawiającego jakimikolwiek podwykonawcami, w tym stosowną kontrolę, która w tym zakresie nie była wcale prowadzona przez zatrudnionego przez Urząd Dzielnicy inspektora budowlanego.
Do realizacji wzmiankowanej inwestycji wykonawca zatrudniał podwykonawców, mimo że nie miał takiego prawa, bo w zawartej umowie zobowiązał się wykonywać roboty budowlane własnymi siłami. Zatrudnieni podwykonawcy zatrudniali kolejnych podwykonawców, niewykluczone, że za zgodą wykonawcy, a może także i bez jego zgody i przyzwolenia. Ten proceder był prowadzony do czasu podpisania aneksu w grudniu ubiegłego roku, na mocy którego wykonawca mógł w końcu legalnie zawierać umowy z podwykonawcami respektowane także przez zamawiającego. Niestety aneksem tym nie zostali objęci podwykonawcy, którzy od prawie pół roku o to zabiegali i twierdzą, że takie obietnice im zostały złożone. Nie otrzymali oni do tej pory w całości należnego im wynagrodzenia lub dużej jego części za wykonane roboty, mimo że Urząd Dzielnicy przekazywał wykonawcy pieniądze tytułem wykonywanych robót budowlanych.
Podwykonawcom, mimo że nie są stroną samego postępowania o zamówienie, to i tak służy pozew cywilny o zapłatę. Pozostaje zatem podwykonawcom zwykła droga postępowania cywilnego o zapłatę, ale powszechnie wiadomo jest, jaka jest to uciążliwa droga. Poza tym wymaga wniesienia znacznych opłat sądowych i pomocy ze strony dobrego adwokata. Czy stać będzie firmy podwykonawcze – doprowadzone już do bankructwa – na poniesienie tych wysokich kosztów postępowania sądowego? Być może nie. Upadną – jak inne firmy, które spotkał podobny los – i nie będą w stanie podźwignąć się po tym upadku. Można mieć nadzieję, że sąd będzie brał pod uwagę wszystkie okoliczności, tu również w tym moim wystąpieniu napomknięte.
W tej sprawie szczególnie wstrętne jest to, że brały w niej udział tzw. białe kołnierzyki, przy pełnej świadomości swojego działania.

Remigiusz Grodecki
Radny w Dzielnicy Mokotów
.

O Autorze

U podstaw ideowych programu Prawa i Sprawiedliwości leży szacunek dla przyrodzonej i niezbywalnej godności każdego człowieka. Ochrona tej godności to naczelny obowiązek i uzasadnienie istnienia wspólnoty politycznej. Godność ta jest fundamentem najbardziej elementarnych praw osoby ludzkiej. Trzy z tych praw mają szczególne znaczenie – prawo do życia, prawo do wolności i zakorzenione w solidarności ludzkiej prawo do równości.

Podobne